| Defected In The House Amsterdam 2009 |
|
|
|
| Dodał Danny |
| Piątek, 23 Październik 2009 22:04 |
Ależ ostatnimi czasy napłakałem się na Defected na łamach naszego portalu! Że odgrzewają kotlety, że świetne kawałki przeplatają mocno przeciętnymi, że się skończyli, że coraz mniej wokalu w wokalu... Z radością i szczęściem oświadczam: wytwórnia skręciła na stare tory, zaskoczyła i wróciła do łask (przynajmniej moich). Światełkiem w tunelu była składanka Greece 2009, a Defected In The House Amsterdam potwierdziła moje nadzieje. Czymś co zmieni oblicze muzyki ten krążek nie jest. Jednak moim skromnym zdaniem naprawdę można się w nim zasłuchać! Już pierwsza płyta, za którą odpowiedzialny jest Hardsoul zaczyna się fantastycznym motywem powtarzającym się jak refren: "I am waiting, I am waiting, I am waiting..." Dalej jest równie przyzwoicie wokalnie i jakoś tak po prostu świeżo. W samym środku części pierwszej znajdziecie najbardziej interesujący kawałek: "Opera House". Przenikający operowy głos wytwarzający ciarki na ciele i kreujący ponadklubowy, ponadprzestrzenny, ponadmuzyczny wręcz wymiar muzyki. I cyk nagle z tego patetycznego nastroju Defected zaprasza nas na Ibizę serwując nieco pstrokaty na pierwszy rzut ucha hit lata "La Mezcla". Druga płyta będąca własnością Chocolate Puma mknie nieco mniej... klasycznie. Znajdziemy tu minimalnie tech-house`owe motywy, niepasujące do całości kawałek "Big Bam Boom" czy lansowany na hit "Soul Makossa". Ten track ma szansę zostać klasykiem, a jego chantapella rozpoznawalna równie dobrze jak ta z "We Can Rise" czy może nawet "Precious Love". Dwie płyty, żadnego nowego remixu "Finnaly" czy "I Pray" i pachnie wiosną w środku jesieni. Lovely! Naprawdę oba dyski robią spore wrażenie, są zmiksowane ciekawie, a większość kawałków brzmi naprawdę "klasycznie inaczej". Są ciągle jakby Defectowskie w swojej budowie, jednak świadczą o fakcie, że melodie i groovy na szczęście nie są na wyczerpaniu. Z niecierpliwością czekam więc na nadchodzącą kolejną składankę. Czy będzie równie dobra? Singapore 2010 przybywaj! Rozbudowaną recenzję i informacje o tym albumie znajdziecie tutaj.
Komentarze (0)
![]() Napisz Komentarz
|

Defected In The House Amsterdam 2009


Ależ ostatnimi czasy napłakałem się na Defected na łamach naszego portalu! Że odgrzewają kotlety, że świetne kawałki przeplatają mocno przeciętnymi, że się skończyli, że coraz mniej wokalu w wokalu... Z radością i szczęściem oświadczam: wytwórnia skręciła na stare tory, zaskoczyła i wróciła do łask (przynajmniej moich). Światełkiem w tunelu była składanka Greece 2009, a Defected In The House Amsterdam potwierdziła moje nadzieje. Czymś co zmieni oblicze muzyki ten krążek nie jest. Jednak moim skromnym zdaniem naprawdę można się w nim zasłuchać! 
