Imprezy nadchodzące

Wywiad z Gayle San PDF Drukuj Email
Dodał Dagmara   
Poniedziałek, 05 Marzec 2007 18:34
Rozmawiała_Dagmara Dziób

TechnoParty: Gayle, jesteś z Singapuru, prawda? Dlaczego zdecydowałaś się opuścić swój rodzinny kraj?

Gayle San: Tak, urodziłam się w Singapurze. Chociaż to bardzo piękna wyspa, w 1988 roku, kiedy stawiałam swoje pierwsze kroki w djce, scena muzyki elektronicznej praktycznie tam nie istniała. Dostałam zaproszenie do Londynu na 3 miesiące. Nigdy nie oglądam się za siebie i kiedy tam pojechałam to uświadomiłam sobie, że jeśli chcę poważnie myśleć o graniu, to po prostu musze tam zostać. Scena muzyki techno była tam zupełnie inna od tej, którą znałam z Singapuru. U mnie w kraju, w klubach grali głównie hity z amerykańskiej listy przebojów Top 40, a w Londynie to była całkiem inna bajka! Zaczęłam dokładnie wsłuchiwać się w tamtejszą klubową muzykę, której przecież nigdy wcześniej nie miałam okazji słyszeć. Z czasem utknęłam w londyńskiej scenie muzycznej tak bardzo, że zdecydowałam, iż muszę tam pozostać, jeśli chcę poważnie myśleć o graniu. I właśnie tam udoskonalałam moje djskie umiejętności.

TechnoParty: To jak w takim razie wygląda scena techno w Singapurze? Czy nadal jest taka uboga?

Gayle San: Obecnie scena muzyki techno w Singapurze nie jest tak dobrze rozwinięta jak w Europie. Pamiętam, że kilka lat temu techno dopiero zaczynało pojawiać się tam w klubach. Niestety, nie trwało to zbyt długo. Organizatorzy nie byli wystarczająco śmiali, by zapoznać ludzi z bardziej undergroundowym brzmieniem i wybierali bezpieczniejsze dźwięki trance’u, który stał się tam bardzo popularny. Oczywiście techno jest grane w klubach i na imprezach, ale jednak trance zdecydowanie bardziej przyciąga tamtejszą publiczność. Miejmy jednak nadzieję, że muzyka techniczna znów powróci do Singapuru. 

TechnoParty: Wróćmy znów do Ciebie. Ile lat jesteś już djką?

Gayle San: Hmm... teraz to będzie już 18 lat.

TechnoParty: A jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Gayle San: To był 1988 rok. Grałam w pewnym klubie w Singapurze, w którym mój set składał się z utworów takich gwiazd jak Prince, James Brown, Kool & The Gang itd. Potem przeprowadziłam się do Londynu i zmieniłam wszystko w swoim stylu. Odkryłam muzykę house, dźwięki lat 90tych rodem z Balearów i to sprawiło, że mój styl rozwinął się w kierunku hardhouse, a potem techno. Do tego czasu, nie miałam jakiegoś określonego stylu. Po prostu eksperymentowałam ze wszystkimi dostępnymi dźwiękami muzyki elektronicznej, jednak kilka lat potem, zdołałam znaleźć coś swojego i tego trzymam się aż po dzień dzisiejszy.

TechnoParty: A jeśli mogłabyś teraz zmienić coś w swojej muzycznej karierze, to co by to było?

Gayle San: Mówiąc szczerze, wpłynęłam sama na to, gdzie teraz jestem. Robię to, co robię już od tylu lat. Gram muzykę, w którą wierzę i nigdy nie zmieniłabym tego, ponieważ jakiś określony styl jest w modzie w danym momencie. Jedyną rzeczą, której żałuję, to to, że nie kontynuowałam moich lekcji gry na pianinie, kiedy byłam młodsza, bo kontynuuję je dopiero teraz – w sumie lepiej późno niż wcale (śmiech). Więc odpowiadając na Twoje pytanie - nie, nie zmieniłabym wcale tej muzycznej ścieżki, która zaprowadziła mnie tu, gdzie teraz jestem.

TechnoParty: Jesteś niezwykle piękną kobietą. Do tego bardzo utalentowaną. Przypuszczam, że to nie może być łatwe, szczególnie kiedy ludzie zwracają swoją uwagę tylko w kierunku wyglądu. Jak Ty to odbierasz?

Gayle San: Myślę, że nie można zwalczyć tego, że ludzie zawsze skupiają się na pierwszym wrażeniu. Musiałam udowodnić, że potrafię wykonywać swoją pracę, kiedy po raz pierwszy stanęłam na scenie. W tamtych czasach bycie djem i zarazem kobietą było czymś nowym. Ludzie myśleli wtedy, że robię to tylko dlatego. I dlatego też, musiałam pracować o wiele ciężej, by udowodnić im, że robię to tak samo dobrze, jak faceci. Zajęło mi to kilka ładnych lat. Teraz już powszechnie wiadome jest to, że stając za deckami liczy się tak naprawdę tylko to, co sobą reprezentujesz. To, jak wyglądasz, może zwrócić uwagę tylko przez kilka sekund, ale już to, co sobą przedstawiasz na scenie, czyli twoja muzyka i technika, znaczy coś więcej i sprawia, że ludzie zaczynają o tym rozmawiać.

TechnoParty: Czy byłaś już kiedyś w Polsce?

Gayle San: Tak, byłam nawet kilka razy, ale nie pamiętam niestety gdzie – wybaczcie!

TechnoParty: Jakiej muzyki słuchasz na co dzień?

Gayle San: Kiedy jestem w domu lub prowadzę samochód, słucham zazwyczaj jazzu, bossa novy oraz odkrytego ostatnio przeze mnie starożytnego greckiego instrumentu zwanego lirą. Instrument ten wydaje naprawdę piękne, wręcz hipnotyzujące, dźwięki!

TechnoParty: A kto jest Twoim ulubionym djem i producentem? Masz takich w ogóle?

Gayle San: Jeśli chodzi o djów to raczej nie, bo każdy ma swój własny styl i nie potrafię stwierdzić, który jest moim ulubionym. Ale za to moim ulubionym producentem jest Cari Lekebusch.

TechnoParty: Co możesz nam powiedzieć o Equatorze?

Gayle San: Założyłam Equator kilka lat temu z myślą o wydawaniu materiału, który naprawdę mi się podoba. To może być techno, electro lub inny rodzaj elektronicznej muzyki – to akurat nie ma znaczenia tak długo jak dany styl będzie mnie inspirował. Oprócz wielkich nazwisk, chciałam również promować młode, nowe talenty, które w inny sposób nie mogłyby zostać poznane i usłyszane. To założenie realizuję po dziś dzień i trzeba przyznać, że działa naprawdę dobrze od samego początku istnienia Equatora.

TechnoParty: Ok, to co w takim razie mogłabyś powiedzieć młodym djom i producentom? Szczególnie kobietom... Jakieś babskie rady?

Gayle San: Po pierwsze trzeba stworzyć swój własny styl i trzymać się go, ponieważ ludzie powinni wiedzieć, z czym kojarzyć danego muzyka. Granie to ciężki kawałek chleba, ale trzeba wierzyć w to, co się robi. Powinno się też starać nie kopiować innych djów, ale budować coś swojego. I przede wszystkim nie należy nigdy się poddawać! To było moje motto, kiedy zaczynałam 18 lat temu.

TechnoParty: Czy wolisz małe kluby czy może wielkie imprezy halowe lub światowe festiwale?

Gayle San: Jest mi to obojętne, ponieważ i to, i to ma swój klimat. Jedyna różnica polega na tym, że kiedy grasz w małym klubie to kontakt z publicznością jest bardziej intymny i łatwiej można się z nią zintegrować. Natomiast duże imprezy są bardziej dopracowane i chociaż atmosfera potrafi być naprawdę fantastyczna to dystans pomiędzy uczestnikami a grającym djem, który góruje na scenie nad tłumem, może stworzyć barierę pomiędzy nimi. A ja uwielbiam jednak czuć wzajemne oddziaływanie z widownia.

TechnoParty: A który klub w Europie jest najlepszy według Ciebie?

Gayle San: To trudne pytanie i ciężko na nie odpowiedzieć, ale jedne z moich ulubionych miejsc w Europie to kluby La Cova i Zoreks w Hiszpanii oraz Airport w Niemczech.

TechnoParty: Czy masz jakieś swoje muzyczne marzenia?

Gayle San: Żyję już moimi marzeniami czyli graniem tego, w co naprawdę wierzę. A teraz  jednym z moich obecnych marzeń jest współpraca z Missy Elliot.

TechnoParty: Mam nadzieję, że szybko się spełni! A już na sam koniec powiedz nam proszę o swoich najbliższych planach muzycznych?

Gayle San: Cały czas się cieszę z tego, co robię. Podróżuję po całym świecie i gram dla ludzi i mój plan jest taki, by było tak nadal. W tym roku rozpoczęłam współpracę z innymi producentami. Właśnie skończyłam projekt electro z Cari Lekebuschem i współpracę z Erichem Sneo oraz Tube Tech nad ich nowym albumem w Niemczech. No i w marcu rozpoczynamy światowe tournee z Equatorem.

TechnoParty: Zapraszamy zatem do Polski! Dzięki za wywiad.


                                                                                              Rozmawiała_Dagmara Dziób


Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozprzestrzenianie artykułu bez zgody autora jest zabronione! Prawo chronione przez ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych: Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83.



Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

busy
LAST_UPDATED2