Imprezy nadchodzące

Wywiad z Digital Princezz PDF Drukuj Email
Dodał Dagmara   
Czwartek, 29 Marzec 2007 20:20
Rozmawiała_Dagmara Dziób

TechnoParty:
Czym zajmujesz się na co dzień?

Digital Princezz: Na co dzień, a szczególnie poza (śmiech) komponuję muzykę do różnych projektów - przede wszystkim dla teatrów, reportaży i stacji telewizyjnych. W tej chwili bardzo intensywnie pracuję nad muzyką, do spektaklu którego premiera już wkrótce tj. pod koniec kwietnia.

TechnoParty: Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Digital Princezz: Muzyka towarzyszy mi od zawsze. Na początku szkoła muzyczna i gra na skrzypcach, a później fascynacja elektroniką i brzmieniami bardziej syntetycznymi. Oczywiście bardzo lubię łączyć instrumenty tradycyjne, np. sekcje smyczkowe z brzmieniami elektronicznymi.

TechnoParty: Czemu właściwie zdecydowałaś się na krok w elektronikę?

Digital Princezz:
Oprócz tego, że zawsze fascynowały mnie brzmienia z syntezatorów - to nie wiem, ale to chyba wystarczające uzasadnienie. Czuję, że spełniam się pracując w ten sposób, szukając nowych rozwiązań, współbrzmień, harmonii i tworząc coś nowego.

TechnoParty:
No właśnie – skrzypce. Może kilka słów na ich temat. Jakieś osiągnięcia w tym kierunku?

Digital Princezz: W tej dziedzinie mam coraz więcej osiągnięć. Nagrywam własny album z trip-hopowymi piosenkami. Znalazł się nawet wydawca, więc podejrzewam, że niedługo będzie o tym słychać...

TechnoParty: Grasz głównie live acty... Czemu właśnie to, a nie ciężki case z płytami winylowymi?

Digital Princezz:
Jeśli chodzi o imprezy i świat clubbingu to zdecydowanie wolę grać z instrumentów - czyli prawdziwe live-acty.  Oprócz tego spędzam z nimi całe dnie pracując nad różnymi projektami, o których wspominałam wcześniej, tak wiec instrumenty są mi bliższe od płyt (śmiech).

TechnoParty:
Kobiecy live act... W naszym kraju w sporej większości kobiety grają glównie z płyt winylowych... Czy czujesz z tego powodu jakąś presję?

Digital Princezz: Nie, żadnej absolutnie... dlaczego miałabym czuć?

TechnoParty: Na przykład dlatego, że bardzo często ktoś, kto słyszy Cię po raz pierwszy może skupiać swoją uwagę głównie na Twej aparycji...

Digital Princezz: Nie, presji nie czuję żadnej z tego powodu. Nawet nie przyszło mi to nigdy do głowy. Natomiast spotykam się z komentarzami, że to, co robię jest zjawiskowe i wyjątkowe, bo faktycznie w 90 procentach producentami są mężczyźni, a tu nagle pojawia się dziewczyna grająca live-act i to nie z laptopa, a z maszyn.

TechnoParty: Co czujesz przed wejściem na scenę? Widzisz mnóstwo bawiących się ludzi, stajesz przed sprzętem, za 10 sekund Twoja kolej... Pierwsza myśl, która się wtedy pojawia to...

Digital Princezz: Niech już minie to 10 sekund! Chce zaczynać!!! (śmiech). Pojawia się wtedy u mnie ogromne zniecierpliwienie - właśnie tuż przed graniem. Nie potrafię tego wyjaśnić... Jak zaczynam grać, to mija i przychodzi wtedy taka ulga...

TechnoParty: Opowiedz nam proszę o swojej współpracy z potęgami Tresora...

Digital Princezz: Niedawno wyszła moja płyta na Feinwerk 13. Od kwietnia będzie w sprzedaży. Oprócz tego pracuję nad wspólną epką z Tobiasem Schmidtem, znanym wszystkim z Tresora i Sativae Rec. No i mam jeszcze parę innych niespodzianek, ale o tym niebawem...

TechnoParty: A jakiej muzyki słuchasz na co dzień?

Digital Princezz: Dużo muzyki filmowej, głównie takich kompozytorów jak Badalamenti czy Chamboredon. Słucham też dużo elektroniki, np. Bjork czy Radiohead.

TechnoParty: Czy masz jakiś swój autorytet muzyczny?

Digital Princezz: Mam wiele autorytetów, tylko teraz pytanie, w której muzyce? Bo jeśli chodzi o clubbing, to nieprzerwanie Cristian Vogel. Cenię go za unikalność i przełamywanie stereotypów muzycznych i  bardzo ciekawe harmonie. Myślę, że z wykonawców jego muzyka jest mi najbliższa i najlepiej ją rozumiem.

TechnoParty: Jak w takim razie wrażenia po lutowej imprezie z tym wielkim artystą w klubie M25?

Digital Princezz: Przede wszystkim zaznaczyć trzeba, że Vogel był pierwszy raz w Warszawie i bardzo się cieszę, że to właśnie mi udało się go na to namówić. Wiem, że wielu organizatorów wcześniej, w tym  Jacek Sienkiewicz, namawiali go wiele razy na przyjazd do Warszawy. Spędziliśmy z Voglem wiele czasu w moim studiu, rozmawiając o muzyce i instrumentach. Było to bardzo owocne spotkanie. Cristianowi bardzo spodobała się moja muzyka i zabrał ze sobą moje nowe utwory.
Sama impreza miała niewiarygodną energię, co chyba wszyscy obecni tam odczuli. Cristian bawił się tak doskonale, że zagrał dłużej niż powinien. Jego set był pełen niespodzianek i zawierał dużą dawkę mrocznego techno, które lubię najbardziej. Dla mnie wieczór był szczególnie wyjątkowy, bo grałam na jednej scenie z kimś, kto miał wielki wpływ na moja twórczość i jest dla mnie autorytetem w tej dziedzinie. Mówiąc krótko, była to najlepsza impreza w „emce”.

TechnoParty: Klub M25 to pewnie Twój drugi dom...?

Digital Princezz: Właśnie nie do końca. Więcej czasu spędzam w teatrze. Klub M25 to bezsprzecznie najlepszy klub jaki znam w Polsce. Ma niesamowitą energię i undergrounowo-industrialną przestrzeń. Udało się nam tam stworzyć też coś, czego w Polsce jeszcze nie było.

TechnoParty: Czy często można Cię usłyszeć poza Warszawą?

Digital Princezz: Co jakiś czas tak, ale najczęściej jednak w Warszawie albo za granicą. W najbliższym czasie mam jednak w planach kilka imprez w Polsce, poza stolicą.

TechnoParty:
A czy często grywasz poza granicami naszego kraju?

Digital Princezz: Tak, gram coraz częściej poza Polską.

TechnoParty: Jak oceniasz rozkwit minimalnych brzmień w naszym kraju?

Digital Princezz:
Myślę, że rynek jest wręcz przesycony minimalem i elektro-trendy, które dotarły do nas z Zachodu i świetnie się sprawdzają na imprezach w Polsce. Skoro ludzie docierają na takie imprezy, to jest na nie popyt. Oprócz tego dużo wykonawców gra własne kompozycje przed publika z laptopów i tylko czekać aż polska scena zacznie kształtować swoje miejsce na większej przestrzeni europejskiej.

TechnoParty: Jaki w takim razie jest według Ciebie największy minus tej naszej polskiej sceny?

Digital Princezz: Za mało producentów, co równe jest z tym, że jest za mało polskich winyli w świecie. I przez to właśnie Polska nie istnieje tak naprawdę na międzynarodowej scenie klubowej.

TechnoParty: Na zakończenie powiedz, czego mogę Ci życzyć na nadchodzący czas?

Digital Princezz: Przede wszystkim szczęścia, choć ono prawie zawsze jest obok mnie (śmiech). Poza tym napisania muzyki do filmu i wydania nowych winyli dla dobrych wytwórni!

TechnoParty: Ok, w takim razie tego Ci życzę!

Digital Princezz: Dziękuję bardzo.


                                                                                               Rozmawiała_Dagmara Dziób


Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozprzestrzenianie artykułu bez zgody autora jest zabronione! Prawo chronione przez ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych: Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83.



Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

busy
LAST_UPDATED2