Oficjalnie patronujemy

Imprezy nadchodzące

Relacja z Godskitchen PDF Drukuj Email
Dodał luukashek   
Niedziela, 19 Kwiecień 2009 15:21

Minionej nocy już po  raz drugi otworzyły się wrota kuchni bogów. Kilka tysięcy śmiałków z całej polski przybyło tłumnie do wrocławskiej hali stulecia na prawdziwą muzyczną ucztę. Jak to zwykle bywa apetyt rósł w miarę jedzenia. W moim przypadku przygoda z Godskitchen zaczęła się o godzinie 21 kiedy to za sterami sceny pojawił się Kanadyjczyk - Arnej. Ten bardzo utalentowany dj i producent stoi u progu światowej kariery.

Należy pochwalić pomysł sprowadzenia go na imprezę do naszego kraju. Arnej sięgnął po wypróbowane i przede wszystkim sprawdzone  już w parkietowych bojach własne kawałki i remiksy.  Usłyszeliśmy m.in. "Dust in the wind" i "Tommorow never comes" . Set został bardzo pozytywnie odebrany przez publikę. Po Arneju wkroczył John Dahlback. Zagrał ku mojemu zaskoczeniu kawałek "Calvina Harrisa - Im not alone" w remiksie samego Tiesto. W jego wystąpieniu przeważały progresywne, plumkające house`owe dźwięki.  Pół godziny przed północą nadeszła pora na faworyzowanego przez polskich klubowiczów Erica Prydza. To był trzeci występ Szweda w Polsce. Także i tym razem pokazał klasę. Sprawnie mieszał style, wyraźnie bawił się dźwiękiem - siejąc przy tym na hali niemały zamęt. Mashup "Europy" z słynnym wokalem "Missing" jeszcze na długo wbił się w nasze głowy. Tak dotarliśmy do połowy imprezy. Tymczasem najlepsze było dopiero przed nami. Set Markusa Schulza z pewnością był bardzo wyjątkowy.  Dokładnie w przyszły czwartek zostanie odegrany w ramach World Tour jego autorskiej audycji -Global DJ Broadcast. Grał energicznie, w secie zmieścił zarówno świeże dancefloor killery takie jak "Sander van Dien - Aurora", "Rank1- L.E.D There Be Light" : ale także własne klasyki "Perfect" czy "Daydream". Zdecydowane brawa dla Markusa. Mimo coraz większej sławy i zainteresowania jego osobą, on wciąż trzyma niebywale wysoki poziom i gra to co dyktuje mu serce. Miłośnicy podkładania do pieca tej nocy nie mogli również czuć się zawiedzeni. Specjalnie dla nich agencja sprowadziła doświadczonego Mauro Picotto, który z siła ogromnego buldożera siał totalne spustoszenie. Tech-transowa mieszanka wybuchowa - tak określiłbym styl, którym raczył nas uszczęśliwiać. Następny w kolejce - Menno de Jong po włoskim bombradowaniu utrzymał tendencję katowania pozostałych klubowiczów zgromadzonych na dancefloorze energicznymi produkcjami. Oczywiście jak przystało na typowego transowca muzykę serwował z wyczuciem i tak zdarzały się momenty na chwilowy odpoczynek. Wciąż po głowie chodzi mi jego remiks do utworu "Alexa MORPHa - No Regret".

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video
 

Tak Godskitchen prezentowało się od strony muzycznej. Jak natomiast agencja poradziła sobie z organizacją tego sporego przedsięwzięcia ? W moim odczuciu bez większych zgrzytów. Nie było praktycznie kolejek. Szatnia działała płynnie. Widać MSM wyciągnęło wnioski po nieudanym logistycznie ILNY.  Najbardziej kontrowersyjną częścią tej imprezy była niewątpliwe scenografia, która jeszcze długo przed 18 kwietnia stała się powodem gorących dyskusji na internetowych forach. Projekt sceny opierał się na sześcianie , który miał za zadanie oddziaływać jeszcze silniej na nasze bodźce poprzez dosłowne emulowanie trójwymiarowości.  Jak wypadło to w praktyce ? Opinie są podzielone, jedni uważają, że scena wyglądała jak rusztowanie przy bloku, natomiast drudzy chwalili jej oryginalność. Osobiście uważam, że drugą edycję Godskitchen można zaliczyć do udanych. Porównywanie jej do poprzedniej nie ma chyba sensu. Reasumując wg organizatorów głównym zadaniem tegorocznego Godskitchen było nadanie lekkiego powiewu świeżości  na eventowym rynku. Czy zadanie to zakończyło się pozytywnym skutkiem ? To pytanie zadaje do wszystkich tych, którzy byli obecni w Hali Sulecia w nocy z 18 na 19 kwietnia.

>>> OBEJRZYJ FOTORELACJE <<<

Komentarze (10)Add Comment
11588
...
Napisane przez Krystian, 22 kwiecień, 2009
jak dla mnie impreza sredniasmilies/tongue.gif jednak duzy plus dla msm za piwo w puszkachsmilies/tongue.gif relacja bardzo fajnasmilies/smiley.gif
18574
...
Napisane przez Dzagus, 23 kwiecień, 2009
a mi impreza się nie podobała
muzycznie bez rewelacji-miałam wrażenie, ze wszyscy grali na "jedno kopyto"
oryginalna scena 3D - bez szału
0
Do autora tekstu...
Napisane przez BroDski, 23 kwiecień, 2009
Fajna relacja, ale chcę tylko napisać, że to nie była druga wizyta Erica Prydza w naszym kraju tylko trzecia. wcześniej zagrał na Global Gathering oraz na imprezie w Warszawie. Natomiast moim zdaniem ta edycja Godskitchen była tragiczna pod względem muzycznym jak wizualnym!
62
...
Napisane przez Łukasz, 23 kwiecień, 2009
http://www.youtube.com/watch?v=jrJCE2cMyHQ Troche miejskiego akcentu. swoja droga we wrocku sport coraz bardziej popularny, nawet są zawody juz organizowane
0
...
Napisane przez Kefirek, 23 kwiecień, 2009
Rok temu zdecydowanie był lepiej, widocznie organizatorzy wiedzieli ze rok temu ludzie byli zadowoleni, to teraz tez przyjadą.
16981
...
Napisane przez luukashek, 23 kwiecień, 2009
faktycznie, Eric był po raz trzeci ;-) zapomniałem o wizycie na Global Gathering, błąd poprawiony, dzięki
0
...
Napisane przez Ksiek, 23 kwiecień, 2009
Byłam, widziałam i się trochę zawiodłam na muzyce, bo nie ukrywam dla niej tam pojechałam. Niestety dj-e jakoś nie zachwycili, ciągle to samo grają, co dj to brak zaskoczenia. Tak jak napisala Dżaguś "grali na jedno kopyto". Cała oprawa taka sobie, faktycznie wyglądało to jak rusztowanie podpierdzielone z budowy.
4677
...
Napisane przez Sinner, 23 kwiecień, 2009
Rok temu scena robiła wrażenie, w tym to nie wiem ie byłem, bo jednak na żywo są inne emocje.
18505
...
Napisane przez Funkysound, 27 kwiecień, 2009
Widzę, że nie mam czego żałowac.
0
...
Napisane przez BogusBaw!, 06 maj, 2009
Trochę się wynudziłem tam, ale warto było się przejechać.

Napisz Komentarz
mniejsze | większe

busy
 

Banner