TechnoParty: Inigo, masz 34 lata. Od jak dawna jesteś djem i producentem?
Inigo Kennedy: Mój pierwszy kontakt z deckami, na arenie
międzynarodowej, miał miejsce w 1996 roku, kiedy pojechałem do
Słowenii. W tym samym roku wyszedł też mój pierwszy winyl. Więc jakby
nie spojrzeć to już 11 lat poważnego grania. Wcześniej, na
uniwersytecie, gdzie studiowałem elektronikę i matematykę, grałem
muzykę alternatywną, indyjską, industrial oraz ebm (electronic body
music – przyp. red.). Słynę z tego, że opętała mnie muzyka i że dużo
dla niej robię, już od wczesnych lat młodości.
Pamiętam czasy, jak miałem 13 lub 14 lat... Zacząłem wtedy, przy użyciu
gitary oraz kaset, tworzyć strasznie pokręcone konstrukcje. Podobnie
było z domowej roboty elektronicznymi miksami, filtrami itp.
Przypuszczam, że to było coś w rodzaju „circuit-bending”, zanim
wymyślono tę nazwę.
Kiedy dorastałem, dokładnie w tym samym czasie, era komputerów i
oprogramowania software zmieniła praktycznie wszystko dookoła nas.
Zacząłem używać wtedy komputera do robienia muzyki. Były to czasy lat
80-tych. I to naprawdę niezwykłe móc obserwować, jak rzeczy ewoluują,
aż do tego, co jest obecnie.
TechnoParty: A jak jest teraz? Muzyka to dla Ciebie głównie praca czy również hobby?
Inigo Kennedy: Nadal opisuję ją jako moje naprawdę żarliwe hobby,
chociaż czasem oczywiście jest ona pomiędzy pasją a pracą. Zdecydowanie
to ogromne szczęście mieć okazję widzieć tak wiele ciekawych miejsc i
doświadczać tak dużo niezwykłych rzeczy z powodu tego, co się robi,
dzięki swoim talentom. Zawsze wykonywałem też „normalną” pracę, więc
potrafię robić muzykę dla szczytnych celów. Daje mi to tym samym
możliwość zrobienia czegoś wspaniałego w moim życiu.
TechnoParty: Czy nadal lubisz twórczość Jean Michel Jarre’a i Depeche Mode?
Inigo Kennedy: Jeśli chodzi o Depeche Mode to oczywiście nadal bardzo
ich lubię. Widziałem ich w Paryżu w zeszłym roku i nawet jeśli teraz
nie są u szczytu swojej kariery, tak jak to było przy okazji Music For
The Masses of Violator, to i tak dla mnie każda okazja, by ich
posłuchać jest dobra. W mojej krwi płynie zdecydowanie spora ilość
synth-popu. Natomiast co do Jean Michel Jarre’a to nie słyszałem go już
dość długo, jednak zdecydowanie jego starsza muzyka jest dla mnie
ważniejsza. Tworzył ją w czasach, kiedy dorastałem. Była znaczną
częścią mojej podróży po świecie elektronicznych produkcji. Myślę, że
podczas słuchania jego muzyki, bardzo dużo nauczyłem się wtedy o
melodii i komponowaniu.
TechnoParty: A co z hip-hopem? Z tego, co wiem to byłeś również mocno zainteresowany tą muzyką?
Inigo Kennedy: Kiedy wymieniam hip-hop, zawsze nawiązuję do
elektronicznych dźwięków electro i breakdance z lat 80-tych. Te
wszystkie obce, wręcz wyalienowane, syntetyczne brzmienia... (zawsze
byłem zafascynowany wszelkimi keyboardami i tego typu urządzeniami,
które oglądałem w telewizji). Ogromne wrażenie wywarł na mnie producent
Kurtis Mantronik, a w szczególności jego track – „Bassline”. Pamiętam
również bardzo dokładnie, kiedy usłyszałem po raz pierwszy w
londyńskim, hip-hopowym radiu, „19-stkę” Paula Hardcastlesa, Dla mnie
to było coś niezapomnianego! Tak dziwne i tym samym trudne do
sklasyfikowania. Po prostu nowatorskie. Oczywiście, od tego skierowałem
się w stronę bardzo wczesnego techno z Detroit. Bardzo cenię sobie
kasetową kompilację z 1998 roku, którą odtwarzałem non stop. Nosi nazwę
„Techno! The New Dance Sound of Detroit”. Swoją drogą to niezwykle
interesujący jest fakt, że termin „techno”, na przestrzeni 20 lat,
znaczył i określał tak wiele rzeczy.
TechnoParty: Co do „19” Hardcastlesa to naprawdę daje radę, szczególnie
klip do tego utworu... Powiedz teraz, jak wspominasz swoje
dotychczasowe występy w Polsce?
Inigo Kennedy: Myślę, że ok. Najmocniej utkwił mi w pamięci pierwszy
raz. Było wtedy strasznie zimno i na dodatek mieliśmy kłopoty z
pociągami. Jeśli chodzi o samo granie, to jestem człowiekiem, który
zawsze stara się być coraz to lepszy i dlatego też wprowadzam często
nowe idee, więc mam nadzieję, że jak ponownie odwiedzę Polskę, to
będzie to dla ludzi jeszcze bardziej ciekawsze doświadczenie niż
ostatnio.
TechnoParty: Również mam taka nadzieję. A pamiętasz może, który klub w Polsce wywarł na Tobie najlepsze wrażenie?
Inigo Kennedy: To nie jest możliwe ot tak powiedzieć, który to był
klub, gdyż każdy z nich był wyjątkowy na swój sposób. Bardzo miło
wspominam podróż do Katowic, do Inqbatora. Jechałem wtedy pociągiem z
Pragi i było to dla mnie cos nowego, ale zarazem inspirującego, pomimo,
że w życiu osobistym miałem wtedy niezły dołek.
TechnoParty: Rozumiem. A czy to prawda, że masz w Polsce rodzinę?
Inigo Kennedy: Tak. Moje korzenie wywodzą się również z Polski.
Dokładnie to jest tak, że od strony ojca pochodzą one ze Szkocji i
Walii, ale już od strony matki z Polski oraz z Ukrainy. Urodziłem się
i dorastałem z Londynie i definitywnie czuję się Anglikiem, ale to
naprawdę bardzo fajne być w pewien sposób połączonym z innymi krajami.
TechnoParty: Czyli z pewnością musisz znać jakieś polskie słowa...?
Inigo Kennedy: Haha, jasne! Zawsze, kiedy podróżuję po różnych
zakątkach świata to uczę się nowych, obcych mi słów. Mało tego, dzieje
się tak nawet dzięki „podróżom” przez Internet i rozmowom z różnymi
ludźmi. Poza tym, dość niedawno, jak mieszkałem w Pradze, to przez
ponad 3 lata uczyłem się czeskiego. Język ten podobny jest do
polskiego, dlatego też dosyć łatwo rozpoznaję poszczególne wyrazy w
Waszym języku.
TechnoParty: Ok, to teraz lekka zmiana tematu. Wcześniej mówiliśmy
nieco o Twej przeszłości muzycznej, to teraz pogadajmy trochę o tym, co
jest teraz. Na początku pytanie dość tendencyjne... Co jest lepsze?
Bycie djem czy producentem?
Inigo Kennedy: Myślę, że technicznie rzecz ujmując to jestem w takim
samym stopniu djem, jak i producentem, więc tak naprawdę nie analizuję
różnic pomiędzy tymi dwoma profesjami. Bycie djem jest chyba bardziej
skomplikowane – ciągłe podróże w nowe miejsca, interesy, nieznany
sprzęt, na którym grasz... To wszystko może sprawiać, że tracisz
energię lub zapał do przekazania tego, co czujesz. Natomiast kiedy coś
tworzę i nie wychodzi mi to, bo jestem zmęczony albo pomysły nie chcą
się same realizować, mogę po prostu zrobić sobie przerwę i napić się
herbaty. To naprawdę wspaniałe uczucie móc obserwować jak twoja muzyka
łączy się z ludźmi lub na nich wpływa.
TechnoParty: Są też i inne minusy oby tych profesji. Na przykład utrata słuchu. Nie boisz się tego, że Ciebie też to spotka?
Inigo Kennedy: Boję się. Jasne, że się boję. Staram się dbać o moje
uczy, jak tylko mogę. Kiedy uznam, że to konieczne, zawsze używam do
nich zatyczek. Jedną z zalet piwa jest to, że redukuje poziom dźwięku i
tym samym zapobiega uszkodzeniu uszu. Dlatego też dość często korzystam
z tego dobrego lekarstwa.
TechnoParty: Ciekawe, przyznam szczerze, że nie wiedziałam o tym! W
1999 roku narodził się Asymmetric. Czy możesz nam przybliżyć jego
historię i osiągnięcia?
Inigo Kennedy: Tak jak wspomniałaś, Asymmetric wystartował jako label w
1999 roku. Powodem jego założenia była chęć stworzenia swego rodzaju
gałęzi dla mojej własnej muzyki i dla wydawania moich osobistych
produkcji bez żadnych kompromisów, które zawsze są niezbędne, kiedy
wydajesz dla innych ludzi. Wcześniej współpracowałem z innymi labelami,
ale to nie było to. Sądzę, że mogę śmiało powiedzieć, iż pierwsze
wydanie „Preliminary Statements” stało się swego rodzaju płytą kultową,
szczególnie w Europie Środkowej, gdzie zaczynałem pracować. Szczególne
podziękowania należą się takim djom jak na przykład Dalo ze Słowacji,
który naprawdę to popierał. Do tej pory nakładem Asymmetrica zostało
wydanych 12 całkiem różnych winyli, a ponieważ w 2004 roku pojawiły się
problemy z dystrybucja płyt, postanowiłem wystartować z labelem MP3 o
nazwie Asymmetric|MP3 i wydawać swoją muzykę za darmo, co było jak na
ówczesne czasy dość pionierskim posunięciem. Daje mi to również bardzo
dużo swobody, gdyż mogę realizować moje muzyczne pomysły na większej
przestrzeni oraz w różnych kierunkach.
TechnoParty: Czyli Asymmetric|MP3 ma się teraz dobrze?
Inigo Kennedy: Tak, myślę, że rozwija się naprawdę bardzo dobrze.
Pomału się rozkręcamy robiąc coraz to bardziej urozmaicone rzeczy,
których ludzie się niekoniecznie muszą spodziewać. To oczywiście dość
trudne zdecydować, który track ma zostać wydany, ale to zazwyczaj
wygląda tak, że przesłuchuję wszystkie i wybieram ten, który spowoduje,
że włosy stają mi dęba. Liczba ściągnięć stale wzrasta i to naprawdę
wspaniałe, bo muzykę tą ściągają ludzie z całego świata. Mam kilka
pomysłów na kolejne projekty, które mogę zrealizować na przestrzeni
kolejnego roku, jak i również pociągnąć za sobą innych producentów.
TechnoParty: A w jaki sposób produkujesz muzykę? Czy do tego potrzebna jest Ci cisza i skoncentrowanie? Czy wręcz przeciwnie?
Inigo Kennedy: Czasami tworzę muzykę, kiedy podróżuję, ale jednak
najczęściej wtedy, kiedy jestem sam w domu. Śmiało więc mogę
powiedzieć, że koncentracja i skupienie są dla mnie najważniejsze. W
przeszłości próbowałem współpracować z ludźmi, ale zazwyczaj nie
współgrało to z tym, jak ja pracuję – jestem bardzo szybki i
ekstremalnie dążę do celu. Inspiracja i pomysły przychodzą z innych
środowisk i zazwyczaj dzieje się to w środku nocy lub kiedy jestem w
klubie czy na koncercie, tak że mam ochotę odpalić mojego laptopa i
zacząć coś tworzyć. Inspirujące są również podróże i różne niebanalne
rzeczy, które spotykam. Spędzam mnóstwo czasu, słuchając tego, co
wyprodukuję, zazwyczaj wtedy, kiedy decyduję, co ma zostać wydane.
TechnoParty: To jak możesz opisać swoja muzykę?
Inigo Kennedy: Z kilku powodów to dla mnie niemożliwe, by opisać moją
muzykę. Chociaż jestem świadomy tego, że moje brzmienia są dość
różnorodne, to myślę, że jestem jednak zbyt blisko nich. Moje pasje i
pomysły przeinaczają się w moje produkcje. Nigdy nie staram się podążać
za tłumem i nie robić muzyki, która jest na przykład łatwa do
miksowania. Myślę, że jest to dość powszechne. Mogę również powiedzieć,
że większość mojej muzyki nie była słyszana przez innych ludzi z
błahego powodu – bo nie była wydana. Świetnie jest zaczynać realizować
swoje projekty z różnych perspektyw. Na przykład moja epka
„Transaction” wyszła w zeszłym roku spod skrzydeł Rednetic Recordings,
a niebawem nakładem Electronic Desert ze Szwecji pojawi się 12-trackowy
album pod tytułem „September Pieces”, który jest czysto elektroniczny i
lepszy do słuchania w samotności. Muzyka bardzo osobista, melodyjna,
melancholijna i czasem dość eksperymentalna.
TechnoParty: Swoją muzyką podbijasz świat... Jak się z tym czujesz? Bywasz z tego powodu przemęczony?
Inigo Kennedy: Muzyka jest w moim sercu i jestem szczęśliwy, że mogę
podróżować po całym świecie, ale nie jest to przecież jedyna rzecz,
którą w życiu robię. Fakt, to meczące lecieć do Melbourne i wrócić w
ciągu 4 dni. Zawsze brakuje na coś czasu, nigdy nie jest go
wystarczająco dużo, by wszystko zrobić, ale ja w sumie to lubię. Jestem
dość krytyczny wobec siebie i również cechuje mnie perfekcjonizm, więc
byłoby trudno nudzić się lub męczyć tym, co robię, gdyż trak naprawdę
zawsze może być lepiej i zawsze można spróbować czegoś innego.
TechnoParty: Czy jest zatem jeszcze na świecie jakiś klub lub inne miejsce, w którym chciałbyś zagrać?
Inigo Kennedy: Ogółem moimi ulubionymi miejscami do grania sa małe
kluby, w których atmosfera jest najbardziej intymna. Myślę, że kilkaset
ludzi w klubie to idealna publika, do której mogę dotrzeć bezpośrednio.
Czasami to zabawne być po drugiej stronie imprezy, ale rodzaj muzyki i
atmosfera, którą próbuję stworzyć jakoś to uzupełniają.
TechnoParty: A jak teraz u Ciebie ze sztuką? Wiem, że kiedyś bardzo Cię ona interesowała. Jak jest obecnie?
Inigo Kennedy: To dość subiektywne pytanie, ale faktycznie jest kilka
rzeczy, które robię i które można zaliczyć do sztuki. Pasjonuję się
fotografią i spędzam mnóstwo czasu na robieniu zdjęć. Poza tym maluję i
obecnie też rozważam pisanie na przestrzeni kilku przyszłych lat.
Zasadniczo, jest dużo inwencji twórczej, którą chcę odkrywać.
TechnoParty: Co byś robił, jeśli byś się nie zajmował muzyką?
Inigo Kennedy: To niemożliwe ot tak po prostu to stwierdzić. Jak tylko
sięgam pamięcią, to muzyka mnie zawsze interesowała, więc sądzę, że to
po prostu moje przeznaczenie!
TechnoParty: I już dwa ostatnie pytania. Jakbyś miał powiedzieć coś imprezowiczom... Jedno krótkie zdanie... to co by to było?
Inigo Kennedy: Bądźcie namiętni i żyjcie tak, by wszystko dobrze się układało!
TechnoParty: Ok, to jeszcze plany na przyszłość?
Inigo Kennedy: Moje plany na najbliższy czas prezentują się naprawdę
ok. Jest kilka miejsc, gdzie chcę jechać i kilka rzeczy, które chce
zrobić. Myślę jednak, że ten rok jest czasem, w którym być może
powinienem mniej planować i pozwolić, by magia działała silniej niż
poprzednio. Wierzę, że można spełnić swoje marzenia, ale trzeba również
spodziewać się tego, co nieoczekiwane. Zawsze o tym pamiętam i będę o
tym rozważał podczas zajmowania się kilkoma moimi najbliższymi
produkcjami!
TechnoParty: W takim razie życzę Ci powodzenia! Dziękuję za wywiad.
Rozmawiała_Dagmara Dziób
Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i
rozprzestrzenianie artykułu bez zgody autora jest zabronione! Prawo
chronione przez ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i
prawach pokrewnych: Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83.